Nasze koty

Layanna My Pearl

Rzadki klejnot, różnooka krasawica pochodząca z głębokiej Rosji. Jej imię nosi moja rejestracja samochodowa „PO LAYA” .

Dziecko w ciele kota, nie ma w Niej nic zwierzęcego. Spojrzenie iście ludzkie, zachowanie niemowlęce, uroda nie do zakwestionowania. Ma bardzo masywną budowę jak na kotkę, piękne ciało, no i jest odd eyes. Brak w Niej złośliwości. Jedynie w czasie rujki nie wolno nam głaskać Jej po ogonku, dostajemy wtedy szturchańca z łapki lub podgryzanko. W każdym innym momencie możemy z Nią zrobić wszystko.

Mimo choroby lokomocyjnej jeździ z nami na ferie i na weekendy. Doskonale odnajduje się w nowym towarzystwie, pod warunkiem jednak, że jest na naszych rękach. Zawsze w lobby hotelowym robi furorę. Nic w tym dziwnego, ponieważ jest jedyna, ukochana, bobaskowa i po prostu wonderful.

Layka kocha być noszona na rękach, dużo i mądrze „mówi”. Każde Jej spojrzenie ma jakieś przesłanie, jest bardzo inteligentna i dobrze ułożona. Uwielbia być myta nawilżanymi i pachnącymi chusteczkami. Często poleguje na kaloryferze. Kocha nowe ubrania, typowy babiszon.

Wypatrzyłam Ją na zdjęciu u hodowcy. Na pytanie o Laycię, dostałam zdawkową informację, że nie jest dla Polaków. Zdziwiona mocno, nie odpuszczałam tematu. Po dość dużych pertraktacjach udało się i tak mieszka z nami, a my wiernie Ją wychowujemy i chuchamy na Nią jak na największy skarb. Ma problem z zajściem w ciążę, ale nawet jeżeli się nie uda ,będzie naszą żywą maskotką, our gem. Któż miałby spojrzenie proszące o miłość ? !