Aktualności

Bez znieczulenia

Pragnę pochwalić się wspaniałą nowiną. Otóż w naszym domu pojawił się nowy członek rodziny. Jest nim Sokolov of Posh. Po nieudanym zakupie z hodowli Joser, nareszcie mogę odetchnąć i pozwolić sobie na uśmiech.

Zakup z hodowli Joser był pomyłką, kociak był zakażony Mycoplasmą, przyleciał zastraszony i na koniec odszedł nam na HCM. Ot cała kochająca hodowla moskiewska. Ale jak można kochać 50 kotów? Nie da się, skoro nawet nie jest się w stanie zapanować nad imionami.

Na szczęście nasz Sokolov jest baaaaaaaaaaardzo przystojnym małym mężczyzną ,który złamał nasze serca od pierwszego wejrzenia na lotnisku w Rydze i nie wywodzi się z takiej ''masówki''. Jest również Rosjaninem, ale jakże uroczym. Już na lotnisku nie bał się niczego, jadł z nami lody, przytulał się jak byśmy byli przyjaciółmi od dawna. Podczas lotu powrotnego do domu Pani stewardessa poprosiła, abym nie wyjmowała zwierzaczka z transporterka, ponieważ są ludzie mający uczulenie na sierść. Wyraz twarzy pasażerów i obsługi lotu po spojrzeniu na naszego golaska był niezapomniany. Bardzo sympatyczna Pani stewardessa chyba się zakochała :-).

W domu Małolat zaklimatyzował się wspaniale, sypia w łóżeczku, pilnuje mnie przy pracach domowych. Nasz new golas zajada tylko świeże mięska i rybki. Suchym pokarmem możemy się wypchać :-).

Jest w tej historii mały zonk, a mianowicie królowa Layanna, chodzi obrażona i zazdrosna o względy pierwszeństwa. Nie dajemy Jej odczuć, że faworyzujemy Sokcia, ale Ona wyhołubiona nie przyjmuje do wiadomości niczego. Przez pierwszy tydzień otwierała sobie drzwi i warczała jakby była cane, a nie gatto. Obecnie, jest troszkę lepiej, nawet poleży obok udając, że to nie Ona. Ach Sokolov, Sokolov jak Ciebie nie kochać...?